W meczu kończącym trzecią kolejkę rozgrywek ekstraklasy Zagłębie zremisowało w Warszawie z Legią 0-0. Przed meczem taki wynik należałoby uznać za sukces drużyny z Lubina, jednak po meczu piłkarze i kibice Zagłębie mogą odczuwać lekki niedosyt. Lubinianie okazali się równorzędnym przeciwnikiem dla faworyzowanej Legii, na boisku niczym nie ustępując podopiecznym Dariusza Kubickiego. Od początku meczu lubinianie grali bardzo uważnie z tyłu ograniczając się do kontrataków, które przy odrobinie szczęścia i trochę lepszej skuteczności mogły przynieść Zagłębiu przynajmniej trzy bramki.
W pierwszej połowie na boisku nie działo się nic wielkiego. Starający się atakować gospodarze mieli olbrzymie problemy z rozgrywaniem piłki w środku pola. Widać było brak zawodnika, który pociągnął by grę gospodarzy, który potrafiłby pokierować kolegami. Dodatkowo przeszkodą nie do pokonania okazała się szczelnie grająca obrona Zagłębia. W 39 min legioniści domagali się przyznania rzutu karnego. Z prawej strony Saganowski ograł Roberta Kłosa. Napastnik gospodarzy wbiegł w pole karne po czym przewrócił się domagając się odgwizdania faulu. Innego zdania był arbiter prowadzący zawody, który nakazał grać dalej. Tuż przed przerwą Zaglębie przeprowadziło szybką kontrę, która mogła zakończyć się zdobyciem bramki. Przed polem karnym piłkę otrzymał Murdza, ograł Jóźwiaka po czym mocno strzelił na bramkę Boruca, jednak ten zdołał wypiąstkować piłkę.
Po zmianie stron gospodarze zaledwie raz zdołali zagrozić lubińskiej bramce. W polu karnym znalazł się Włodarczyk, jednak jego płaski i lekki strzał zdołał wybić pewnie grający Madarić. Wszystkie pozostałe akcje legionistów kończyły się daleko przed lubińskom bramką a wszelkie próby z dystansu szybowały wysoko nad poprzeczką.
Grający z kontrataku lubinianie nie ograniczali się wyłącznie do murowania własnej bramki i przeszkadzaniu gospodarzom. Piłkarze Zagłębia wypracowali sobie dwie świetne sytuacje, które powinny się zakończyć zdobyciem bramki. Pierwszą z nich Zagłębie przeprowadziło w 60 min. Murdza w polu karnym ograł słabo spisującego się Szale i uderzył ale niesety piłka poszybowała tuż obok słupka. Drugą okazję lubinianie mieli tuż przed zakończeniem meczu a przed szansą zdobycia bramki ponownie stanął Murdza. Napastnik Zagłębie przed polem karnym przelobował interweniującego Boruca a następnie przewrotką uderzył na bramkę Legii. Po drodze piłka odbiła się jeszcze od Jóźwiaka, który zdołał jeszcze wrócić i zatrzymać piłkę, która pewnie zmierzała do siatki gospodarzy. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.
W 57 min na boisku pojawił się Ireneusz Kowalski. Były gracz Zagłębia jednak niczym szczególnie się nie wyróżnił. Był bardzo mało widoczny i zupełnie nie potrafił odnaleźć się na boisku snując się gdzieś po bokach zupełnie unikając gry.
Po meczu powiedzieli:Drażen Besek: Wyszliśmy na boisko z nastawieniem defensywnym, ale były momenty, że musieliśmy walczyć w środku boiska. Chcę pogratulować zawodnikom gospodarzy, że grali dobrze. Jednak moi piłkarze postawili blok trudny do przejścia i za to chciałbym ich pochwalić. Było kilka sytuacji do kontrataku, ale Legia je powstrzymała.
Dariusz Kubicki: Przed meczem chiałem wprowadzić kilka zmian. Na boisku pojawili się Tomasz Jarzębowski oraz Kuba Rzeźniczak, aby wprowadzić trochę sił witalnych. Są to zawodnicy, którzy nie grali w tym sezonie z różnych powodów. Kontrowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku, ale byliśmy zbyt mało kreatywni w grze ofensywnej, a bez tego jest bardzo trudno o zwycięstwo. Zagłębie grało bardzo szczelną obroną, a ich kilka kontr sprawiło nam trochę problemów. Rywale imponowali niezłą szybkością. Gratuluję im remisu